Witajcie ! Dzisiaj , miałam prowadzić swoją pierwszą jazdę !
Mimo to ,że konno jeżdżę już dobre kilkanaście lat, nigdy nie miałam okazji żeby poprowadzić trening z prawdziwego zdarzenia. Miałam zastąpić jedną z instruktorek, którą dopadła koronka ( XD).Co prawda ,nie będzie to żadna niesamowicie trudna, i wymagająca jazda, a jedynie lonża , i ewentualnie chwila samodzielnej jazdy , to i tak byłam tym bardzo podekscytowana. Do stajni przyjechałam koło godziny 15. Szybko sprawdziłam czy hala jest zajęta , (i niestety taka była) i ruszyłam przywitać się z końmi. Dziewczyna , której miałam prowadzić jazdę ,miała przyjechać dopiero za pół godziny więc miałam czas , żeby sprawdzić przydzielonego jej konia. Ze względu na to że Wezyr był czysty, poszłam po sprzęt, ochraniacze i bacik dla dziewczyny. Kiedy Nellie przyjechała, ( bo tak okazała się mieć na imię ),poszłyśmy po Wezyra , pomogłam jej go złapać , ponieważ Wezyr był dziś wyjątkowo podjarany , wręczyłam jej uwiąz i razem z Nellie sprowadziłyśmy go z pastwiska.
Później, przyniosłam z siodlarni jego szczotki , podałam dwie z nich Nellie, i zaczęłyśmy odsyfiać Wezyra, który chyba wytarzał się w łajnie, bo ledwo co udało się nam go wyczyścić.
Pokazałam także Nellie jak podnosić i czyścić kopyta konia, która ku mojemu zdziwieniu poradziła sobie z tym wyjątkowo dobrze.
( Tak na niby głowa wcale nie jest w koniu XDD) Potem, podałam jej czerwony czaprak i siodło , które Nellie założyła Wezyrowi.Pomogłam jej też zapiąć ochraniacze, przytrzymując Wezyra ,który strasznie się przy tym wiercił.












Komentarze
Prześlij komentarz